Technologia56 min temu

„Heaven Come Crashing” Rachiki Nayar to instrumentalny epos desperackiej tęsknoty

The Verge1 min czytania

Zdjęcie ilustracyjne · fot. CEphoto / CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

W 10 sekund

  • Dwie minuty i trzydzieści sekund po utworze tytułowym „Heaven Come Crashing” Rachiki Nayar następuje absolutnie potężny rytm perkusji i basu.
  • Jako fan debiutanckiej płyty Nayara Our Hands Against The Dusk zaskoczyło mnie to.
  • Na tym albumie w ogóle nie ma perkusji.

Dwie minuty i trzydzieści sekund po utworze tytułowym „Heaven Come Crashing” Rachiki Nayar następuje absolutnie potężny rytm perkusji i basu. Jako fan debiutanckiej płyty Nayara Our Hands Against The Dusk zaskoczyło mnie to. Na tym albumie w ogóle nie ma perkusji. Niebo…

To skrót depeszy. Pełny artykuł — całą treść i zdjęcia — publikuje redakcja źródłowa. Szanujemy jej prawa, dlatego odsyłamy do oryginału.

Czytaj pełny artykuł: The Verge

Zrozum temat · Wyjaśniamy

Ponadczasowe przewodniki naszej redakcji powiązane z tą depeszą.

Więcej z tematu →Źródło: The Verge · tłum. automatyczne · czytaj u źródła

Czytaj dalej