Kultura1 godz. temu

Phoebe Bridgers śpiewa o miłości i śmierci i całej tej cholernej rzeczy w „Lost Weekend” – porywającej płycie, na którą warto czekać sześć lat: recenzja albumu

Variety1 min czytania

Zdjęcie ilustracyjne · fot. सुबोध कुलकर्णी / CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

W 10 sekund

  • Jeśli jest coś, co Phoebe Bridgers wie, jak zrobić, to jest to puenta.
  • Jest ich mnóstwo na „Lost Weekend”, jej pierwszej solowej płycie od sześciu lat, a ona nie traci czasu na przejście do pierwszego z wielu świetnych dowcipów na albumie.
  • Prawdopodobnie najbardziej cytowany dwuwiersz…

Jeśli jest coś, co Phoebe Bridgers wie, jak zrobić, to jest to puenta. Jest ich mnóstwo na „Lost Weekend”, jej pierwszej solowej płycie od sześciu lat, a ona nie traci czasu na przejście do pierwszego z wielu świetnych dowcipów na albumie. Prawdopodobnie najbardziej cytowany dwuwiersz…

To skrót depeszy. Pełny artykuł — całą treść i zdjęcia — publikuje redakcja źródłowa. Szanujemy jej prawa, dlatego odsyłamy do oryginału.

Czytaj pełny artykuł: Variety

Zrozum temat · Wyjaśniamy

Ponadczasowe przewodniki naszej redakcji powiązane z tą depeszą.

Więcej z tematu →Źródło: Variety · tłum. automatyczne · czytaj u źródła

Czytaj dalej